niedziela, 5 lutego 2012

Grrrrrr!!!

Nienawidzę szkoły, matmy, geografii, fizyki, matmy, pani od matmy i matmy!!!!!!!! Nie dosyć, że mam zły humor, poryczałam się , to jeszcze dowiedziałam się, że jutro czeka mnie praca klasowa z matmy!! Łiii!!!  :(


Ahh... niech już będą ferie!! W końcu pojeżdżę konno,  w cudownym miejscu, dobre towarzystwo też się na pewno znajdzie!! :D Walentynek na szczęście nie będę musiała oglądać. Tych... serduszek, przesłodzonego wystroju itp... nie lubię walentynek. Niektórzy mogą stwierdzić, że dlatego, że jestem sama i nie mam ich z kim obchodzić. Cóż... nie sądzę. Chciałabym mieć chłopaka, który by mnie rozumiał, byłby ze mną i wiedziałabym, że jestem dla niego ważna, ale z 2 strony jestem dość... infantylna. Nie dojrzałam jeszcze do związków ;D Mogę sobie "poromansować" ale to wszystko :D A walentynek nie rozumiem i tyle. Dzień jak dzień. Przecież wszystko co robimy 14 lutego, moglibyśmy równie dobrze zrobić w każdy inny dzień!Nie rozumiem, dlaczego ludzie dostają wtedy..."odwagi" do popełnienia błędów, lub zaczęcia czegoś magicznego.  Zawsze jest dobra pora na okazywanie uczuć ukochanej osobie. Więc, dlaczego spłaszczać to do serduszka, róży i czekoladek? A może Dzień Świętego Walentego nie jest po to, by cieszyć się miłością drugiego człowieka, tylko po to, by ludzie samotni dostrzegli swoją samotność... Choć, nie trzeba być samym, żeby czuć się samotnym.



Przykre, ale prawdziwe. Proste, lecz zawiłe. Takie jest życie. I mimo że piękne, często przynosi ból.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz