To zupełnie zbędna i niezrozumiła umiejętność, która posiadam. A przynajmniej tak mi sie zdaje.
Ostatnio spojrzałam na moja nowa klasę. Miałam humor tzw. "rozgotowanego brokuła", a moja przyjaciółka patrzyła na mnie z pobłażaniem. W koncu stwierdziłam, ze każdy ma inny kolor. Zupełnie inną barwę, a ja jestem przeźroczysta. Wtapiam sie w razie potrzeby w odpowiedni ton. Najbliżsi w klasie to fiolet, idygo i turkus. Piękne połączenie. Bliska jest mi także czerwień, z którą niestety nie brak problemów.
Minęło już prawie pół roku, a ja nadal myślami wracam do WAS. Byliśmy różnobarwni, kolorowi, indywidualni... Ale jednak coś nas łączyło. Wspólny odcień, moze ton. Kropelka pomarańczy, złota smuga i błysk purpury. Stwórz tę wizję drogi czytelniku, a zobaczysz jacy byliśmy na prawdę. Niepojęci, różni, ale zgrani. Zawsze razem, bez względu na wszystko. Nigdy przeciwko sobie.
Minęło już prawie pół roku, a ja nie jestem w stanie iść dalej, bez wracania do was myślami każdego dnia. Oswobodziliście mnie. Wykreowaliście moja prawdziwą postać i pozwoliliście mi pokazać moją barwę i za to wam dziękuję.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz